• home
  • star
  • sitemap
  • message
pz
Jesteś w: Strona główna st Aktualności st Głośniej nad tą trumną - archaiczne przepisy w kwestii stwierdzania zgonu.
a1a2a3

Strefa Członkowska

Statystyki

Odwiedziło nas: 616779 osób.
Stronę przegląda: 1 użytkownik.

Głośniej nad tą trumną - archaiczne przepisy w kwestii stwierdzania zgonu.

Mamy XXI wiek. Polska w ostatnich kilkudziesięciu latach przeszła ogromne przeobrażenia. Zmieniły się wszystkie ważne dziedziny życia społecznego. Media, gospodarka, system podatkowy lub szkolnictwo nie przypominają tych z lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Nasz kraj jest członkiem Unii Europejskiej oraz NATO. Aspirujemy do miana państwa nowoczesnego i przyjaznego dla swoich obywateli… Jednak tylko dopóki żyją i mogą być wyborcami…
 
- Obowiązujące obecnie prawo dotyczące zasad stwierdzania zgonu oraz zasad wypisywania karty zgonu zostało napisane w latach  50-tych i 60-tych  poprzedniego stulecia – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Dziś stanowią relikt prawny, który dezorganizuje system ochrony zdrowia w Polsce i wymaga niezwłocznej zmiany.
 
Kwestię wystawiania kart zgonu reguluje rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 3 sierpnia 1961 r. w sprawie stwierdzenia zgonu i jego przyczyny (Dz. U. Nr 39, póz. 202). Rozporządzenie to wydane zostało na podstawie art. 11 ust. 3 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (tekst jednolity z dnia 2000-03-02, Dz.U. 2000 Nr 23, poz. 295 z późn. zm.).
 
Zgodnie z art. 11 ust. 1 ustawy określającego w sposób ogólny kwestię wystawiania kart zgonu - zgon i jego przyczyna powinny być ustalone przez lekarza, leczącego chorego w ostatniej chorobie. Szczegółowy tryb postępowania określa wspomniane rozporządzenie. Zgodnie z nim (§ 2 ust.1) wystawienie karty zgonu jest obowiązkiem lekarza, który ostatni w okresie 30 dni przed dniem zgonu udzielał choremu świadczeń lekarskich.
 
Zapis ten zupełnie nie przystoi do obecnych czasów. Pacjenci nie leczą się w swoich przychodniach rejonowych i szpitalach powiatowych. Rejonizacja dawno została zniesiona. Podczas skoku cywilizacyjnego nastąpił ogromy rozwój komunikacji. Nikt  nie podróżuje już furmanką. Dojazd do dowolnej przychodni czy szpitala, nawet na drugim krańcu Polski, nie stanowi już dla nikogo problemu. W dobie rozwoju wielu specjalizacji Polacy leczą się w wielu szpitalach w całym kraju.
Mamy do czynienia z absurdalnością obowiązującego prawa – mówi Wojciech Perekitko z Porozumienia Zielonogórskiego. - Co bowiem należy zrobić, gdy na przykład wZielonej Górze umrze pacjent po leczeniu w szpitalu w Warszawie? Zgodnie z wspomnianym zapisem należałoby wzywać lekarza ze stolicy… Rzecz jasna, prawo to nie jest respektowane z przyczyn oczywistych. Zwłaszcza, że prawotwórczy uwzględnili jednak sytuacje uniemożliwiające taką procedurę.
 
W kolejnych zapisy rozporządzenia, w paragrafie § 3 czytamy, że jeśli:
  1. nie ma lekarza zobowiązanego do wystawienia karty zgony w myśl § 2 ust. 1 rozporządzenia;
  2. lekarz taki zamieszkuje w odległości większej niż 4 km od miejsca,
    w którym znajdują się zwłoki;
  3. z powodu choroby lub innych uzasadnionych przyczyn lekarz nie może dokonać oględzin zwłok w ciągu 12 godzin od chwili wezwania;
to w takich przypadkach kartę zgonu wystawia:
lekarz, który stwierdził zgon będąc wezwany do nieszczęśliwego wypadku lub nagłego zachorowania;           
lekarz lub starszy felczer albo felczer zatrudniony w przychodni bądź ośrodku zdrowia lub jego placówce terenowej (wiejski, felczerski punkt zdrowia);
i sprawujący opiekę zdrowotną nad rejonem, w którym znajdują się zwłoki,
położna wiejska, jeżeli nastąpił na terenie gromady zgon pozostającego pod jej opieką noworodka przed upływem 7 dni życia, a najbliższa przychodnia lub ośrodek zdrowia jest oddalony o więcej niż 4 km
 
- Jak widać kolejne zapisy rozporządzenia zamiast rozwiązywać  problemy jeszcze bardziej je gmatwają – mówi Wojciech Perekitko. - Tragiczny i bulwersujący społeczeństwo przykład ratowników medycznych, którzy stwierdzili zgon pacjenta w karetce i pozostawili ciało na poboczu drogi, jest właśnie wynikiem archaicznych przepisów z minionej epoki. Przepisów, które nie przystają do obecnej rzeczywistości.
 
Niestety, mimo wielu apeli lekarzy i ratowników medycznych, dotąd żaden z ministrów zdrowia nie odważył się na ich zmianę.
 
Śmierć człowieka zawsze wywołuje ból i smutek jego najbliższych. To trudny moment dla wszystkich. Czy można sobie wyobrazić, co czuje rodzina przepełniona nieszczęściem, gdy dowiaduje się  w takiej chwili, że nie może pochować zmarłego, bo nie ma odpowiedzialnej osoby, która może stwierdzić jego zgon i wypisać kartę zgonu?
 
Według NFZ czynności związane ze stwierdzeniem zgonu oraz wypisaniem karty zgonu nie są świadczeniami medycznymi. Nie są zatem objęte kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jakie znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji?
 
- Wyjście wydaje się proste – mówi Jacek Krajewski. - Należałoby wprowadzić w życie rozwiązanie sprawdzone w krajach anglosaskich i powołać instytucję KORONERÓW – wyznaczonych lekarzy, którzy (np. w systemie dyżurów) pełniliby zarazem funkcję urzędników wystawiających odpowiednie dokumenty. Należy tylko nadać im odpowiednie kompetencje i umocować w przestrzeni prawnej. - Dłużej już nie można czekać – dodaje. 
dodano: 2013-08-21, 09:53
zdrowie
zdrowie
zdrowie
Małopolski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia - Prozumienie Zielonogórskie
ul. Piłsudskiego 12, 34-600 Limanowa
tel. (18) 33 72 527
Wszystkie prawa zastrzeżone © Małopolski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia | 2005-2019